zaterdag 10 november 2018

Wegerer Scholz 10

Rebiszow

Hrabia został następnie załadowany na wóz , a podróż najpierw poszło do leśniczówka, gdzie załadowano kilka sztuk bagażu od hrabia, a potem do Kwieciszowice, Proszowa i Rębiszów. Stąd był droga przez pola do zamek Gryf.

Muzycy który do tego czasu towarzyszyli pochód, z powodu silnego picia stali się coraz bardziej niepewni, tak że słuchanie ich nie było już zabawne. Ludzi po drodze hrabia ciagle życzyli "niech żyje nam". W każdej wiosce, w której ludzie przechodzili, słychać głośno: "Niech żyje Christoph Leopold, niech żyje Christoph Leopold!" I wielu mieszkańców przejęło ten krzyk. tak zmieniło transport rany w pochód triumfalna z czego stary hrabia cieszył. Było też głośno wołane: "Niech żyje Jörg Hans Ulrich!" Hrabia najpierw chciał poprawić, że nazwisko jego ojca to tylko Hans Ulrich. Po kolejnym "Niech żyje Jörg Hans Ulrich!" Jeden z muzyków powiedział mu, że to imię nowego sołtysa, który na wiosnę sam wyznaczył hrabiego.


Hrabia podziękował w Rębiszowie za piękne przewodnictwo i opiekę i wysłał mieszkańców Kwieciszowice z powrotem do domu. Może chciał omijać  wejście do zamku 'przesiąknięty' przez piwo. W ten sposób hrabia przybył do swego zamku pod spokojny akompaniamentem, ale zalane w trupa i mieszkańców z Kwieciszowic nadal świętowali aż do późnej nocy. W końcu już nie mieli po dłuższym czasu taka dobra impresa w swoim państwo.




Vervolgens werd de graaf op de wagen geladen, en de reis ging eerst naar de boswachterij, waar nog enkele bagagestukken opgeladen werden en verder naar Blumendorf, Kunzendorf en Rabishau. Vandaar ging een weg door de velden naar de Greiffenstein.

De muzikanten die de stoet tot dan toe begeleid hadden, waren echter door het sterke drankgebruik steeds onzekerder geworden, zodat het geen groot plezier meer was, om naar hen te luisteren. Men had onderweg ook steeds de graaf laten ‘lang leven’. In elk dorp waar men doortrok, klok het luid: ‘Lang leve Christoph Leopold, lang leve Christoph Leopold!’ en vele bewoners namen de kreet over. Zo werd van het gewondentransport eerden een triomftocht, waarvan de oude graaf duidelijk van genoot. Ook werd er luid: ‘Lang leve Jörg Hans Ulrich!’ geroepen. De graaf wilde eerst nog corrigeren, dat de naam van zijn vader slechts Hans Ulrich was geweest. Na een volgend ‘Lang leve Jörg Hans Ulrich!’ werd hem door één van de muzikanten verteld, dat dit de naam van de nieuwe schout was, die de graaf zelf in het voorjaar benoemd had.

De graaf bedankte in Rabishau hartelijk voor de mooie begeleiding en verzorging en stuurde de meegelopen Blumendorfer weer naar huis terug. Misschien wilde hij zich een door bier doordrenkte intocht op zijn burcht besparen. Zo kwam de graaf onder een rustige begeleiding maar stomdronken op zijn burcht aan, en de Blumendorfer feestten nog tot diep in de nacht. Ze hadden tenslotte al lang niet meer zo’n vrolijk feest in hun heerschap meer gehad.

zaterdag 3 november 2018

Wegerer Scholz 9 Boza Gora

Kwieciszowice z droga do Boża Gora

Nagle leśniczy podszedł i powiedział, że hrabia miał wypadek podczas polowania. Złamał nogę i leżał bezradnie w lesie. On i jego pomocnik nie mogli go odwieźć sama. Szybko wżęli koń i woź, a wszyscy imprezowicze, najpierw  muzyką, ruszyli do leśniczówka na górze, a stamtąd do lasu, gdzie leżał ranny hrabia. Beczka z piwem została załadowana na woz, aby ludzie nie odczuwali pragnienia. W ten sposób pan hrabia otrzymał po przyjeździe dużą szklanka chłodnego piwa, które natychmiast nazwał najlepszym piwem w swoim życiu, bo radość całego marszu wyrwała go z depresji.

Jörg Hans Ulrich nauczył się kiedyś czegoś na temat leczenia ran w Mirsku u ówczesnego aptekarza Tobiasza Sommera i opatrywał złamaną kość hrabiego lnianymi paskami, którą robił z prześcieradła leśnego. Chociaż hrabia czasami miał bardzo dużo bólu, poprosił o piwo, aby złagodzić ból, powiedział on.

Wspiąłem się na" Śnieżka "co najmniej dwadzieścia razy, w lecie i zimą, ze wszystkich stron. Raz nawet transportowałem belki z innymi mężczyznami na górze, aby zbudować kaplicę Wawrzyńca na najwyższym szczycie mojego obszaru. I nic się nie stało. Ale tu, na łagodnych wzgórzach, muszę złamać nogę! "Hrabia narzekał.



Plots kwam de boswachter aangelopen en vertelde, dat de graaf tijdens de jacht een ongeluk had gehad. Hij had zijn been gebroken en lag hulpeloos in het bos. Hij en zijn helper konden hem alleen niet wegbrengen. Men spande snel een wagen in, en alle feestgangers, met de muziek voorop ging op weg naar de boswachterij op de berg en van daaruit het bos in, waar de gewonde graaf lag. Een vaatje bier was mee op de wagen geladen, zodat men onderweg geen dorst zou krijgen. Zo werd de heer graaf bij de aankomst een grote beker koel bier aangeboden, wat hij direct het beste bier van zijn leven noemde, want de vrolijkheid van de hele mars had hem uit zijn neerslachtigheid getrokken.

Jörg Hans Ulrich had in Friedeberg bij de toentertijd al heel oude apotheker Tobias Sommer iets over wondbehandeling geleerd en verbond het gebroken been van de graaf met linnen stroken, die hij uit een beddenlaken van de boswachterij maakte. De graaf vertrok weliswaar soms het gezicht van de pijn, maar vroeg wel nog om een bier, om de pijn te verzachten, zei hij.

Ik heb minstens twintig keer de ‘Schneekoppe’ beklommen, bij zomer- en winterweer, van alle kanten. Een keer heb ik zelfs met andere mannen balken de berg op getransporteerd voor de bouw van de Laurentiuskapel op de hoogste top van mijn gebied. En er is niks gebeurd. Maar hier in de zachtere heuvels moet ik mijn been breken!’ klaagde de graaf.

zaterdag 27 oktober 2018

Wegerer Scholz 8


karczma w Kwieciszowice




Były żona Jörga była jedynym dzieckiem swoich rodziców. Dlatego poprosili Jörga, aby nadal mieszkał z nimi na gospodarstwo, ponieważ byli już w starszym wieku. Jörg Hans Ulrich zrobił to, chociaż wolał opuścić wioskę, którą ciągle pamiętał go na krótkim i szczęśliwym czasie z swoje żona.

Rzucił się na swoją pracę jako mający obsesję i odniósł wielki sukces. Dlatego wiosną 1698 r. pana Cristopha Leopolda von Schaffgotscha na Greiffensteina został mianowanie do sołtys od Kwieciszowice. Cała wieś była bardzo zadowolony tą decyzją, ponieważ ludzie obawiali się, że katolicki soltys z odległego miejsca zostanie mianowane przez katolickiego hrabiego Schaffgotscha. Właśnie dlatego Jörga dostał serdecznie gratulowano od wszystkich.


Jako podziękowanie w jakiś niedzielę w lecie zaprosił całą wioskę na drinka do karczma. Impreza zaczęła się już około południa. Jörg załatwiał kilka muzyków, a ryczący muzyka przyciągała wszystkich mieszkańców, dużych i małych. Jörg zamówił też kilka beczek piwa z Mirska, więc nastroje osiągnęły szczyt już po kilku godzinach. Tańczyli i śpiewali jak nigdy wcześniej.




Jörgs bruid was het enigste kind van haar ouders. Daarom vroegen ze Jörg om verder bij hen op de hof te blijven wonen, want ze waren al op leeftijd. Jörg Hans Ulrich deed dit dan ook graag, hoewel hij liever het dorp verlaten had, dat hem steeds weer aan de korte en gelukkige tijd met zijn bruid herinnerde.

Hij stortte zich als bezeten op zijn werk en had veel succes. Daarom werd hij in het voorjaar van 1698 door de heer Cristoph Leopold von Schaffgotsch auf Greiffenstein tot schout van het dorp benoemd. Het hele dorp was met deze beslissing zeer tevreden, want men was bang dat er een katholieke schout van een ver weg gelegen oord door de katholieke graven Schaffgotsch ingezet zou worden. Daarom werd Jörg van alle kanten zeer hartelijk gefeliciteerd.

Als dank nodigde hij op een zondag in de zomer het hele dorp in voor een drankje in de herberg. Het feest begon al rond de middag. Jörg had enkele muzikanten op kunnen trommelen, en de schallende muziek trok alle inwoners, groot en klein, aan. Jörg had ook enkele vaten bier uit Friedeberg laten komen, en zo was de stemming al na enkele uren op haar hoogtepunt. Men danste en zong als nooit tevoren.


zondag 14 oktober 2018

Weger Scholz 7 Kwieciszowice



Jörg Hans Ulrich długo nie korzystał tego trudnego życia z katolickim pastorem. Pewnej niedzieli w karczma spotkał dziewczynę z Kwieciszowice, która wraz z rodzicami była w kościele w Giebułtów. Wszyscy chcieli zrobić sobie przerwę w drodze powrotnej. Zakochał się na amen w tej dziewczynie i jej rodziców bardzo podobało im, że wkrótce przeniósł się do Kwieciszowice, gdzie odbędzie się ślub. Nie chcieli czekać na końca zimę, ale zgodzili się, że ślub odbędzie się w drugą niedzielę adwentową.

Dziewczyna i teraz Jörg Hans Ulrich byli bardzo popularni we wsi. Chociaż w tym dniu bardzo mocno padało śnieg, prawie cała wioska skorzystała z okazji wzięcia udziału w ceremonii ślubnej w Giebułtów. Sołtys wioski zaproponowali Jörgowi użycie sań, ale oni postanowili wspólnie z innymi mieszkańcami wioski podjąć pieszo około trzygodzinną drogę do kościoła. Droga do kościoła przez śnieg była dość trudna ze względu na opady śniegu, ale w drodze powrotnej zaspy śnieżne byli wielkości człowieka i często blokowały drogę, tak że podróż rozwijały się powoli iz wielkim trudem. Wszyscy byli więc szczęśliwi, kiedy wieczorem przybyli do Kwieciszowice i otrzymali gorący napój w domu.


Dla panny młodej wędrówka była zbyt ciężka. Następnego dnia zachorowała i miała wysoką gorączkę. Jörg Hans Ulrich nie opuścił łóżka i zrobił wszystko, co możliwe na ziemi, by jej pomóc. Jednak zmarła kilka dni później. Została pochowana w Gielbutow dwa tygodnie po ślubie przez tego samego pastora. Ponownie cała wieś wzięła udział w ostatnim kursie z srogi mrozami. Nikt nie chciał zostać w domu, ale wszyscy odczuwali duży ciężar nałożony na gminy w Śląsku, usuwając ich kościoły.



Jörg Hans Ulrich genoot niet lang van dit moeizaam leven met de katholieke pastoor. Op een zondag leerde hij in een herberg een meisje uit Blumendorf kennen, dat met haar ouders naar de kerk in Gebhardsdorf geweest was. Ze wilden allemaal op de terugweg een pauze houden. Hij werd zeer verliefd op dit meisje, en hij viel bij haar ouders zo in de smaak, dat hij weldra naar Blumendorf verhuisde waar ook de bruiloft zou plaatsvinden. Men wilde daarmee ook niet de winter afwachten, maar men sprak af dat de bruiloft op de tweede adventszondag zou zijn.

Het meisje en nu Jörg Hans Ulrich waren in het dorp zeer geliefd. Hoewel het op deze dag heel erg sneeuwde, maakte zich bijna het hele dorp op, om aan de huwelijksceremonie in Gebhardsdorf deel te nemen. De schout van het dorp had Jörg aangeboden, om een arrenslee te gebruiken, maar ze hadden besloten, om samen met de andere bewoners van het dorp de ongeveer drie uur durende weg naar de kerk te voet af te leggen. De heenweg was door de sneeuwval al behoorlijk moeilijk geweest, op de terugweg echter versperden manshoge opgewaaide sneeuwduinen vaak de weg, zodat men maar langzaam en met grote moeite voorwaarts kwam. Iedereen was daarom blij toen ze ’s avonds weer in Blumendorf aankwamen en thuis nog een hete drank aangeboden kregen.

Voor de bruid was de voettocht toch te zwaar geweest. De volgende dag werd ze zeer ziek en had hoge koorts. Jörg Hans Ulrich week niet van haar bed en deed alles wat op aarde mogelijk was, om haar te helpen. Desondanks stierf ze enkele dagen later. Ze werd twee weken na haar huwelijk door dezelfde pastor in Gebhardsdorf begraven. Weer nam het hele dorp deel aan haar laatste gang bij ijzige vorst. Niemand wilde thuis blijven, maar iedereen voelde de zware last die men de gemeentes in Silezië door het wegnemen van hun kerken opgelegd had.

zondag 7 oktober 2018

Wegerer Scholz 6


Jakiś czas później dach kościoła musiał zostać naprawiony, ponieważ deszcz przeniknął już na strych. Ksiądz zwrócił się do diecezji we Wrocławiu o niezbędne pieniądze. Powiedzieli mu jednak, że musi sam zebrać pieniądze w swojej parafii. To był dla niego problem, ponieważ do jego kościele prawie nie nikogo nie poszło.

Jörg Hans Ulrich zasugerował mu więc, aby przy kościół wstawiać na ulicy mały skrzynka ofiarny, aby ludzie tam mogli rzucać monetami, gdy przechodzili. Proponował powstać na skrzynka ofiarny małego domu z dachem, z wizerunkiem Maryi na tylnej ścianie. Obie poszły do ​​pracy. Jörg zbudował krzynka ofiarny i domek, a Hyacinthus Olitorius namalował Marię. Kiedy skończyli, Jörg uważał, że Maryja jaka święte, miała wielka i szczere biust, a bardziej wyglądała jak Maria Magdalena, umiłowana przez Jezusa. Ale pastor nie chciał korekty artystyczne.

Nowy krzynka ofiarny na ulicy wkrótce wzbudził ciekawość u młodych i starych. Zwłaszcza mężczyźni długo patrzyli na piękną Marię. Po kilku dniach można było już powiedzieć, potrząsając, że monety gromadzą się w krzynka ofiarnym. Zbioru
wydawał się być sukcesem. Jörg jednak zbudował go, abyś musiał zniszczyć krzynka ofiarny, by dostać się do pieniędzy, i dlatego trzeba było czekać, aż zbiórka się skończy.

Sam biskup zapowiedział wizytę w kościele, a wtedy trzeba było otworzyć krzynka ofiarny. Pastor Olitorius wysłał Jörga Hansa Ulricha dzień wczesny z wiadomością do Jelenia Gory. Nie chciał, aby biskup dowiedział się, że mieszkał z nim ewangelista.

Olitorius powiedział wszędzie, że biskup przyjedzie z Wrocławia, a więc tego dnia na ulicę, tam gdzie stoi kościół, przybywa spora grupa ciekawskich ludzi. Biskup pierwszy podziękował przechodniom i podkreślił, że wielka gotowość do złożenia ofiary była dobrym znakiem, aby na resztę powrócić na wielkie łono pobłogosławionego kościoła. Pastor Olitorius próbował wtedy zacząć swoje kazanie w nieco pokrętnej mowie. Pierwsi widzowie już uciekali. Aby nie musieć znowu wygłosić kazanie bez ludźmi, pośpieszył się, aby otworzyć krzynka z uderzenie toporem. Kiedy odwracał krzynka na przygotowanej tkaninie na ziemie, pojawiły się tylko zardzewiałe kawałki żelaza, w niektórych bity był duże zero. Biskup i ksiądz byli jednocześnie bladzi, a widzowie przez chwilę też nie mogli nic powiedzieć. Potem rozległ się głośny śmiech i ludzie wyszli. Biskup natychmiast odjechał. Chciał przesunąć wizytę do kościoła na później.


Enige tijd later moest het dak van de kerk gerepareerd worden, want de regen drong al tot op de zolder door. De pastoor had zich tot het bisdom in Breslau gewend, voor het nodige geld. Die liet hem echter weten, dat hij het geld in zijn parochie moest verzamelen. Dat was voor hem een probleem, omdat er nauwelijks iemand in de kerk kwam.

Jörg Hans Ulrich deed hem daarom het voorstel, om langs de kerk aan de straat een klein offerblok neer te zetten, zodat de mensen bij het voorbij gaan er muntstukken in konden gooien. Hij sloeg voor om het offerblok van een klein huisje met een dak te voorzien, met op de achterwand een afbeelding van Maria. Beide gingen aan de slag. Jörg bouwde het offerblok en het huisje, en Hyazinthus Olitorius schilderde de Maria. Toen ze klaar was, stelde Jörg vast, dat de Maria voor een heilige, toch wel een grote en openhartige boezem gekregen had en meer op Maria Magdalena, de geliefde van Jezus, leek. Maar de pastoor was niet bereid om artistieke correcties aan te brengen.

Het nieuwe offerblok aan de straat wekte al snel de nieuwsgierigheid van jong en oud op. Vooral de mannen keken lang naar de mooie Maria. Na enkele dagen kon je door te schudden al vaststellen, dat in het offerblok de munten zich ophoopten. De collecte scheen een succes te worden. Jörg had hem echter zo gebouwd, dat je het offerblok moest vernielen om bij het geld te komen, en daarom moest men wachten tot de collecte beëindigd was.

De bisschop had zelf een bezoek aan de kerk aangekondigd, en dan moest het offerblok geopend worden. Pastoor Olitorius had Jörg Hans Ulrich een dag eerder met een boodschap naar Hirschberg gestuurd. Hij wilde niet dat de bisschop er achter kwam, dat een evangelist bij hem in woonde.

Olitorius had overal rondverteld dat de bisschop uit Breslau zou komen, en zo kwam er op die dag een groot aantal nieuwsgierigen naar de straat waar de kerk staat. De bisschop sprak eerst enkele woorden van dank aan de omstanders en wees er op, dat de grote offerbereidheid een goed teken was, om nu eindelijk weer terug te keren in de grote schoot van de alleenzaligmakende kerk. Vervolgens probeerde pastoor Olitorius in een ietwat verdraaide spraak aan zijn preek te beginnen. Daarbij liepen de eerste toeschouwers al weg. Om niet alweer zonder gemeente te moeten preken, haastte hij zich, om het offerblok met een bijlslag te openen. Toen hij deze op een voorbereide doek op de grond omschudde, kwamen er echter alleen verroeste ijzerstukken te voorschijn, in sommige was een grote nul geslagen. De bisschop en de pastoor werden gelijktijdig bleek, en de toeschouwers waren ook korte tijd sprakeloos. Vervolgens klonk er een luid gelach, en de mensen vertrokken. De bisschop reisde meteen af. Hij wou het bezoek aan de kerk naar later verschuiven.

zaterdag 29 september 2018

Wegerer Scholz 5

Ratusz w Mirsk


W ich rozmowach czasem dyskusja było bardzo ostro, ponieważ Jörg Hans Ulrich nie ukrywał tego, że dorastał ewangelicznie, a także lubił i wspierał tę religię całym sercem. W szczególności mogli dyskutować godzinami nad kwestią czci świętych. Kiedy po raz kolejny rozmawiali z takim tematem w wielkim podnieceniu, a ich piwo kończyli, poszli razem na karczma na rynku. Z góry zgodzili się, by nie rozmawiać dalej o tym temacie, ale ponieważ oboje byli trochę pijani, jedno słowo dało drugiemu i wkrótce kontynuowali walkę na słowa tutaj. Tej kilka goście karczma, którzy byli obecni od początku, słuchali zainteresowań, coraz gorącej bitwy między nimi. Na pewno w karczma panowała spora dyskusja, ale z pewnością rzadko padały tak pogłębione pytania, jak obaj mieli. Nowi goście usiedli u nimi i wkrótce reprezentowali więcej opinia Jörga Hansa Ulricha, ponieważ większość z nich była ewangelicka. W końcu Jörg Hans Ulrich zapytał pastora, w jaki sposób rozpoczął się kult świętych: "Czy jest w Biblii miejsce, w którym Jezus mówi o świętych? On powiedział tak wiele, co jest dobre, a co należy zrobić. "
Jörg musiał powtórzyć to pytanie głośno, ponieważ wiele osób w pokoju również zaczęło mówić. Potem zrobiło się zupełnie cicho i wszyscy spojrzeli wyczekująco na pastora, który powoli wstał. Aby wyglądać na nieco większego, ponieważ on był dość mały, podniósł ręce, tak jakby błogosławienie. Wtedy jednak jego moce opuściły go. Wyjąkał "nie" i wślizgnął się pod stół.

"Cóż, to jest jasna odpowiedź na moje pytanie", powiedział Jörg i poprosił o pomoc w postawieniu pastora pod stołem. Pomogło mu trzech mężczyzn i razem przenieśli pastora na plebanię.

Wielu mężczyzn słuchali gorącej debaty w karczma. Następnego dnia w Mirsk mówili o tym temacie i kończącej odpowiedzi pastora. Ten sam dzień on powiedział do Jörg Hans Ulrich: "Nigdy wcześniej nie rozmawiałem z tak licznym gmina." Prawdopodobnie miał rację z ilość ludźmi, ale żeby opisać gości w karczma jako gmina, to jest
najmniej wątpliwe.



In hun gesprekken ging het er soms heet aan toe, want Jörg Hans Ulrich maakte er geen geheim van, dat hij evangelisch opgegroeid was en deze religie ook met heel zijn hart goed vond en ondersteunde. In het bijzonder over de vraag van de heiligenverering konden ze urenlang discuteren. Toen ze zich op een avond weer eens bij zo’n thema in grote opwinding gepraat hadden, en hun daarbij het bier opgegaan was, gingen ze samen naar de schenkerij aan het marktplein. Ze hadden weliswaar van te voren afgesproken, om daar niet verder over het onderwerp te praten, maar omdat ze beide al een beetje dronken waren, gaf het ene woord het andere, en al snel zetten ze ook hier hun woordenstrijd voort. De enkele gasten van de schenkerij die in het begin aanwezig waren luisterden geïnteresseerd naar de steeds heftiger wordende strijd tussen de beiden. Er werd zeker vaak in de schenkerij gediscussieerd, maar zeker zelden om zulke diepgaande vragen, zoals deze beiden deden. De nieuwe gasten gingen erbij zitten, en vertegenwoordigden al snel meer de mening van Jörg Hans Ulrich, want de meesten waren evangelisch. Tenslotte vroeg Jörg Hans Ulrich de pastoor, hoe de heiligenverering begonnen was: ‘Is er in de bijbel, een plaats, waar Jezus over heiligen spreekt? Hij heeft toch zoveel gezegd, wat goed is en wat er moet gebeuren.’

Jörg moest die vraag nog een keer hardop herhalen, omdat veel mensen in de ruimte ook al begonnen te praten. Toen werd het helemaal stil, en iedereen keek verwachtingsvol naar de pastoor, die langzaam opstond. Om nog iets groter te lijken, want hij was vrij klein, hief hij, net als om te zegenen, zijn handen omhoog. Dan echter, verlieten hem zijn krachten. Hij stamelde nog ‘nee’ en gleed onder de tafel.

Nou, dat is toch wel een duidelijk antwoord op mijn vraag’, zei Jörg en vroeg, om hem te helpen om de pastoor onder de tafel uit te trekken. Drie mannen hielpen hem, en gezamenlijk droegen ze de pastoor naar de pastorie.

Veel mannen hadden in de schenkerij naar het verhitte debat geluisterd. De volgende dag sprak heel Friedeberg over dit thema en het afsluitende antwoord van de pastoor. De volgende dag uitte hij zich nog Jörg Hans Ulrich tegenover: ‘Nog nooit heb ik tot zo’n grote gemeente gesproken.’ Met het aantal mensen had hij waarschijnlijk wel gelijk, maar om de gasten in de schenkerij als gemeente te betitelen, is toch op zijn minst twijfelachtig.

zaterdag 22 september 2018

Wegere Scholz 4 Mirsk

Mirsk


Niedługo potem zmarła jego matka, a Jörg Hans Ulrich poszło do Mirsk na Kwisa, gdzie taki miał nadzieję, że dostanie pracę jako pisarz. Kiedy tonie było możliwe, prowadził się do domu katolickiego pastora Mirska, Johanna Hyazintusa Olitorisa. Niedawno wysłano go do Mirsk przez władze katolickie w Wroclaw, aby od nowa ożywić religię katolicką. Sam urodził się na Górnym Śląsku i nie znał nikogo w Mirsku. Gmina Mirsk była prawie wyłącznie ewangelicka i nie chodzili do nowo powstałego Kościoła katolickiego, ale chodzili w każdą niedzielę do saksońskiego Giebułtów, gdzie odbywały się ewangeliczne nabożeństwa. Więc pastor Olitorius miał niewiele obowiązków duszpasterskich i był szczęśliwy, że znalazł partnera do rozmowy w Jörgie Hansie Ulrichu. Razem z nim odbyli wspólne studia matematyczne i zajęli się malarstwem.


Kort daarop stierf zijn moeder, en Jörg Hans Ulrich ging naar Friedeberg aan de Queis, waar hij hoopte een baan als schrijver te krijgen. Toen dat niets werd, trok hij in het huis van de katholieke pastoor van Friedeberg, Johann Hyazintus Olitoris. Deze was nog niet lang geleden door de katholieke autoriteiten in Breslau naar Friedeberg gestuurd, om daar de katholieke godsdienst van de grond te krijgen. Hij was zelf in Opper-Silezië geboren en kende niemand in Friedeberg. De gemeente Friedeberg was bijna uitsluitend evangelisch en ging niet naar de nieuw ingewijde katholieke kerk, maar liep liever elke zondag naar het Saksische Gebhardsdorf, waar evangelische kerkdiensten gehouden werden. Zo had pastoor Olitorius slechts weinig pastorale taken en was nogal blij, in Jörg Hans Ulrich een gesprekspartner gevonden te hebben. Met hem deden ze nu gezamenlijke wiskundige studies en ze hielden zich ook bezig met schilderen.

zaterdag 15 september 2018

Wegerer Scholz 3 Gryfow



Dziadek urodził się około 1645 roku. Wiedział bardzo niewiele o swoich rodzicach i nie lubił o nich rozmawiać. Z kilku nawiązanie zrozumiałem, że jego ojciec zostawił matkę, gdy był jeszcze dość młody. W rezultacie jego matka zachorowała, była mentalnie zagubiona i potrzebowała opieki, którą on, młody Jörg Hans Ulrich, z cierpliwą wytrzymałością i wielką skłonnością przyjął. Z tego powodu rzadko mógł bawić się z kumplami w tym samym wieku i żył z matką, samotny i wycofany. W tym czasie nauczył się jednak dla siebie bardzo pracowite i często pomagał nauczyciel w szkole. Po jego śmierć Jörg został mianowany nauczycielem przez Panów szkolnych w 1655 roku. Poświęcił się temu zadaniu z wielkim entuzjazmem i satysfakcją z całej wioski.

Jednak w następnym roku szkoła została zamknięta na rozkaz kierownictwa katolickiego w Wroclaw. Jörga nie wolno było już uczyć i nie wiedział, jak on i jego chora matka musieli prężyć. Na szczęście właściciel ziemskich, podobnie jak reszta ludności, był ewangelicki, ai wziął Jörg u niego w domu jako nauczyciel domowego. Jego matka również mogła mieszkać z nim. Spędził tam wiele spokojnych i udanych lat, z korzyścią dla dzieci właściciela ziemskiego. Kiedy byli jednak dzieci dorośli, musiał szukać innej pracy w 1685 roku.



Grootvader is rond 1645 geboren. Over zijn ouders wist hij heel weinig, en praatte niet graag over hen. Uit de weinige zinspelingen begreep ik, dat zijn vader zijn moeder had verlaten, toen hij nog vrij jong was. Zijn moeder werd hierdoor ziek, en geestelijk in de war en had continu verpleging nodig, die hij, de jonge Jörg Hans Ulrich, met geduldig uithoudingsvermogen en grote toeneiging op zich nam. Daardoor kon hij maar zelden met kameraden van dezelfde leeftijd spelen en leefde hij samen met zijn moeder, eenzaam en teruggetrokken. In die tijd leerde hij echter voor zichzelf, heel vlijtig en hielp vaak de leraar in school. Toen deze stierf, werd Jörg in 1655 door de schoolheren tot leraar benoemd. Hij wijdde zich aan deze opdracht met grote geestdrift en tot tevredenheid van het hele dorp.

In het jaar daarop werd echter de school gesloten op bevel van het katholieke beheer in Breslau. Jörg mocht geen onderwijs meer geven en wist niet, hoe hij en zijn zieke moeder rond moesten zien te komen. Gelukkig was de landheer net als de rest van de bevolking evangelisch en nam Jörg in huis als huisleraar. Ook zijn moeder mocht bij hem wonen. Hij bracht daar vele vredige en succesvolle jaren door, ten goede van de kinderen van de landheer. Toen deze echter volwassen waren, moest hij in 1685 een andere baan zoeken.

zaterdag 8 september 2018

Wegerer Scholz 2

Widok z Tłoczyna na byczy chata,


Teraz chcę napisać dla ciebie wszystko z mojego życia, o tym, o co mnie już kiedyś prosiłeś. Kiedy byłeś bardzo mały, nie mogłeś rozumieć, co mogę ci teraz powiedzieć. Nawet dziś nie jestem pewien, co ci powiedzieć, co powinienem napisać do ciebie i co powinienem zatrzymać tylko dla siebie. Moje myśli krążą tam iz powrotem, gdzie muszą być granice. Masz prawo wiedzieć, kim jesteś, skąd  podchodzisz, kim był twój ojciec, twoi dziadkowie i twoi przodkowie. Nie tylko ich nazwy, to nie ważne. Usłyszysz ode mnie, jakiego rodzaju byli tej ludźmi, z których odziedziczyłeś swoją naturę. Czuję we mnie chorobę i obawiam się, że już nas nie zobaczymy. To daje mojemu językowi nieco więcej swobody.

Najpierw
nie będę pisać o sobie, ale o moim dziadku, którego już nie poznałeś. Zmarł w wieku dziewięćdziesiąt lat, w roku 1736, w roku, w którym ty się urodziłeś. Opowiedziałem ci już kiedyś kilka zabawnych historii z jego życia. Niektóre z nich znane były w całej wiosce, a także w okolicy i powtarzano im wielokrotnie. Również Johann, który na końcu pochował go razem z księdzem w lesie, mógł również jedną z tych opowieści do swojego wesołego pogrzebowego kazanie używać. Nazwał dziadka wcielonym optymistą, chociaż miał bardzo trudne życie i miał wiele niepowodzeń. Dziadek tak mocno wpłynął na moje życie, że prawdopodobnie mnie tylko bardzo dobrze zrozumiesz, jeśli go tez poznasz z bliska.





Ik wil nu alles uit mijn leven voor je opschrijven, over dat wat je me soms al eens gevraagd hebt. Toen je vroeger nog heel klein was, had je dat, wat ik je nu vertellen kan, nog niet begrepen. Ook vandaag de dag ben ik me niet zeker, wat ik je vertellen moet, wat ik je schrijven moet, en wat ik alleen voor mezelf moet houden. Mijn gedachten gaan heen en weer, waar moeten de grenzen zijn. Je hebt het recht te weten, wie je bent, waar je van afkomt, wie je vader, je grootouders en je voorouders waren. Niet alleen de namen, dat is niet belangrijk. Je zult van mij horen, wat voor mensen het waren, waarvan jij je aard geërfd hebt. Ik voel een ziekte in me en ben bang dat we ons niet meer zullen zien. Dat geeft mijn tong iets meer vrijheid.

Allereerst zal ik niet over mezelf, maar over mijn grootvader schrijven, die jij niet meer hebt leren kennen. Hij stierf negentig jaar oud, in het jaar 1736, het jaar dat jij geboren werd. Ik heb je vroeger al enkele grappige verhalen uit zijn leven verteld. Enkele daarvan waren in het hele dorp en ook in de omgeving bekend en werden steeds weer verteld. Ook Johann, die hem uiteindelijk samen met de priester in het bos begroef, kon één van deze verhaaltjes in zijn vrolijke begrafenispreek verwerken. Hij noemde grootvader een vleesgeworden optimist, hoewel hij het in zijn leven zeer zwaar had en veel tegenslagen had. Grootvader heeft men leven zo sterk beïnvloed, dat je mij waarschijnlijk pas goed kunt begrijpen, als je hem ook van dichtbij kennen leert.

zaterdag 1 september 2018

Wegerer Scholz 1



leśniczówka na Boża Góra latch 80

Trzeci pamiętnik chodzi o 4 pokolenia rodziny von Wegerer - Scholz. Prawdopodobnie są potomkowie Konstantina von Wegerera żyjąc w okresie 1650 - 1780. Fascynująco, ciekawe spojrzenie na życie w tamtym okresie na Dolnym Śląsku, a szczególnie na rodziny Wegerer i Scholz i ich związek z Schaffgotschowem.


Boża Góry w roku 1756,


Dzisiaj, mój synu Jörgu, muszę się z tobą pożegnać pierwszy raz w moim życiu. Idziesz na wojnę z twoje dwadzieścia lat, wojna od której wszyscy mamy nadzieję że będzie wolność i pokój. Zostanę tu w nasze małej wiosce Gotthardsberg i będę na ciebie czekać. Ty wiesz, jak ciężko było dla mnie pożegnanie i może widziałeś, jak płaczę po raz pierwszy w twoim życiu. Nie wstydziłem się tego, w obecność wielu ludzi, którzy przyszli pożegnać się z trzema młodymi chłopaki z Boża Góra. Kiedy wasz wóz wyjechał, ja, Magdalena i inne kobiety z wioski, szłyśmy za nami, przez drogą na dole do Kwieciszowice. Jednak Magdalena została tam z innymi dziewczynami. Wiec to byliśmy my, trzema matkami, które poszli za wami aż na drogę do Stara Kamienica. Patrzałeś jak wszyscy inni, tylko od czasu do tylu, ponieważ byłeś szczęśliwy i dumny, aby mogąc służyć wielkiemu Fryderykowi. Kiedy wóz zatrzymał się koło karczma w Kwieciszowice, aby ludzie z Kwieciszowice mogli się łączyć z wami, jeszcze raz z miłością pomachałeś do mnie i wysłałeś pocałunek w powietrze. Na pewno będę musiał pomyśleć o tej pięknej, ale i tez strasznej dla mnie moment. My, trzy matki, powoli wspięliśmy się na długą górę do Boża Góra. Przeszliśmy obok siebie, ale nic nie mówiliśmy. Nie dlatego, że nie mamy więcej oddech, ale nasze szyja bolało z emocji.

Teraz siedzę w twoim małym pokoju, pod dachem leśniczówki, i suwałem twój stolik przy oknie. Mogę patrzeć do Stara Kamienica i dalej w kierunku Jelenia Gora, tam będziecie dziś w nocy.

Het derde dagboek, gaat over het leven 4 generaties van de familie von Wegerer  - Scholz. Waarschijnlijk zijn ze nakomelingen van Konstantin von Wegerer, in de periode 1650 - 1780. Een fascinerend interessante kijk op het leven in die tijd in Neder Silezië en met name die van de families Wegerer en Scholz en hun relatie met de familie Schaffgotsch.

Gotthardsberg in het jaar 1756


Vandaag, mijn zoon Jörg, moet ik voor de eerste keer in mijn leven afscheid van je nemen. Je trekt met je twintig jaar ten strijde in een oorlog, waarvan we allemaal hopen op vrijheid en vrede. Ik blijf hier achter in ons kleine dorpje Gotthardsberg en zal op je wachten. Je weet, hoe zwaar het afscheid voor me was, en je hebt me misschien voor het eerst in je leven zien huilen. Ik schaamde me er niet voor, ten opzichte van de vele mensen die naar het afscheid van jullie drie jongemannen uit Gotthardsberg waren gekomen. Toen de wagen vertrok, liepen ik, Magdalena en enkele andere vrouwen uit het dorp achter jullie aan, de weg naar Blumendorf af. Magdalena bleef daar echter met de andere meisjes achter. Zo waren wij het de drie moeders, die jullie wagen tot aan de weg naar Kemnitz volgden. Jij keek net als de anderen, maar af en toe achterom, want jullie waren vrolijk en trots, de grote Friedrich te kunnen dienen. Toen de wagen bij de herberg in Blumendorf stopte, zodat de Blumendorfer mannen erbij konden klimmen, heb je nog een keer liefdevol naar me gezwaaid en me een handkus door de lucht gestuurd. Ik zal zeker nog vaak aan dit mooi, maar voor mij ook verschrikkelijke ogenblik moeten denken. Wij, de drie moeders zijn dan weer langzaam de lange berg naar Gotthardsberg opgeklommen. We liepen langs elkaar, spraken echter geen woord. Niet omdat we geen lucht meer kregen, mij was ook de de hals van de pijn dichtgesnoerd.

Nu zit ik hier in je kleine kamer, onder het dak van het boswachtershuis en heb je tafel tegen het raam geschoven. Ik kan naar Kemnitz en verder in de richting van Hirschberg kijken, waar jullie vanavond zullen zijn.